Ile razy to słyszałaś?

Co ludzie powiedzą? A najgorsze, co pomyślą?

Co sobie o mnie pomyślą?
Masz jakieś plany, chcesz zrealizować jakiś swój ważny cel i bach, ktoś Ci rzuca między oczy, taką oto prawdę objawioną.

A ile razy, tym kimś jesteś Ty sama? Wtedy już po planach, czasem zawracasz z drogi, a czasem nawet nie zaczynasz. Tylko w głowie toczysz swój monolog na temat ludzi, w oczach których chcesz widzieć akceptację.

Jesteś odpowiedzialna za to, co robisz i za to, czego nie robisz. Więc delikatnie mówiąc poniesiesz konsekwencje własnych decyzji Ty sama, a nie ludzie.

Powiedz, czy warto rezygnować z własnych marzeń i planów, dla powierzchownej warunkowej akceptacji? Pewnym paradoksem poszukiwania akceptacji w otoczeniu jest to, że im bardziej staramy się przypodobać innym, tym bardziej to otoczenie nas nie szanuje. To takie błędne koło, jak gonienie własnego ogona.
Skoro więc rezygnujesz z czegoś, byle tylko Twoja opinia wśród ludzi była nieskazitelna, to zrezygnuj z rezygnowania z siebie.
Zrób to raz, potem drugi i zobaczysz jakie to proste, budujące i dające mnóstwo satysfakcji.
Jest taka anegdota o Marii Czubaszek, która siedziała paląc papieroska w kuchni u swoich rodziców, mama chodziła nerwowo mówiąc: uspokój się Marysiu, co ludzie powiedzą, na Boga. Na to Marysia ze spokojem i lekkością odpowiada zaciągając się oczywiście – a widzisz tu jakichś ludzi mamo?

Prawda jest taka, że Ci których szanujemy i którzy szanują nas, chcą naszego dobra, dadzą nam wsparcie, zamiast stu złotych rad. Pokażą czym jest obecność i empatia. Bez oceniania, wytykania, dominowania, szantażowania. Rozpoznasz ich na pewno. Masz ich wokoło siebie, tylko dobrze się rozejrzyj.